Koniec ze studiowaniem kilku kierunków naraz i stypendiami naukowymi. Minister nauki i szkolnictwa wyższego planuje rewolucyjne zmiany.
Ujawnione przez MNiSW założenia rozpisane są na trzy części: "Nowy model zarządzania szkolnictwem wyższym", "Nowy model kariery akademickiej" oraz budzącą najwięcej kontrowersji wśród studentów "Reformę studiów i praw studenckich". Wypunktowane na sześciu stronach pomysły są kontrowersyjne, a swoje zdanie na ich temat wypowiedziały już największe organizacje studenckie i samorządy niektórych uczelni.
NIE dla darmowych studiów równoległych
Wszyscy komentujący sprawę podkreślają, że ich obawy budzi punkt dotyczący "racjonalizacji procesu kształcenia". Ministerstwo chce, by każdemu studentowi przysługiwał określony zakres usług edukacyjnych na uczelniach publicznych na studiach stacjonarnych przeliczany za pomocą punktów ECTS. Każdy z nas mógłby więc bezpłatnie na uczelni publicznej zrealizować w ciągu pięciu lat studiów 360 punktów (na studiach sześcioletnich byłoby 420 punktów). Co to oznacza w praktyce? Że można by "wychodzić" w ten sposób tylko sześć lat studiów. - Wprowadzenie w życie takich przepisów uderzyłoby przede wszystkim w studentów najambitniejszych i wszechstronnie uzdolnionych - komentuje Tomasz Lewiński, przewodniczący zarządu Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. - Wiele osób straciłoby możliwość podjęcia drugiego kierunku studiów, a dziś równoległe studia to jeden z popularniejszych sposobów rozwoju i poprawy swojej elastyczności zawodowej. Ponadto wielu ekspertów uważa ten pomysł za niezgodny z konstytucją. Chodzi o zapisaną tam zasadę bezpłatnej nauki na studiach stacjonarnych. Jeśli weszłyby w życie proponowane przepisy, może się okazać, że są w tym punkcie niezgodne z konstytucją. Minister nauki Barbara Kudrycka zwraca uwagę, że nawet w najbogatszych krajach świata nie ma tyle pieniędzy w budżecie, aby zaspokoić potrzeby wszystkich chętnych do studiowania - stąd pomysł "racjonalizacji". - Proponujemy sprawiedliwy dostęp do darmowych studiów i lepszy pomysł na realizację konstytucyjnej zasady dostępu do bezpłatnej edukacji - wyjaśniła minister na stronie MNiSW. - Najlepsi studenci będą mieli zwiększony limit punktów zaliczeniowych ECTS do 540, tak by mogli studiować na drugim kierunku. W ten sposób rząd chce eliminować "patologię" - czyli sytuację, w której osoby mniej zdolne "zajmują miejsce" i pobierają stypendia, uniemożliwiając studiowanie innym.
NIE dla stypendiów naukowych
Zmienić się mają także zasady dotyczące stypendiów. Ministerstwo chce zrezygnować ze stypendiów naukowych przyznawanych dziś "z urzędu" każdemu, kto znajduje się w grupie 15 procent najlepszych studentów danej uczelni. Minister Kudrycka proponuje, by w ich miejsce powstały roczne nagrody rektora. Pomysł oznacza przede wszystkim zmniejszenie liczby nagradzanych w ten sposób studentów oraz zwiększenie wysokości otrzymywanego wsparcia. W obecnie działającym systemie formalną decyzję o przyznaniu stypendium naukowego podejmuje komisja stypendialna, w której większość składu stanowią studenci, teraz decyzję formalnie podejmowałby rektor. Także stypendia socjalne czeka rewolucja. Teraz, by otrzymywać pomoc finansową, trzeba wykazać się minimalnym dochodem zgodnym z ustawą o pomocy społecznej. Ministerstwo chce podnieść tę granicę do 1,25 wysokości tej kwoty. W swojej opinii na ten temat Parlament Studentów Uniwersytetu Warszawskiego napisał: "Podniesienie wysokości minimalnego dochodu na osobę w rodzinie (...) bez gwarancji podwyższenia nakładów finansowych na fundusz pomocy materialnej dla studentów spowoduje utrzymanie obecnych stawek stypendium socjalnego kosztem maksymalnej ogólnej kwoty pomocy materialnej". Studenci obawiają się więc, że więcej osób będzie otrzymywać niższe stypendia. Obawy Tomasza Lewińskiego budzi także pomysł zastąpienia stypendiów ministra. W przedstawionym dokumencie MNiSW chciałoby, aby nagrody w wysokości 30 tysięcy złotych rocznie otrzymywało stu najbardziej uzdolnionych studentów w Polsce. - Wprowadzenie nagrody ministra w miejsce stypendiów ministra będzie oznaczało zmniejszenie środków płynących do studentów o blisko 13 milionów złotych - komentuje. - W tej chwili stypendia ministra otrzymuje ponad 1500 osób. Nietrudno wyliczyć, jakie oszczędności przyniosłoby resortowi wypłacenie wyższych stypendiów zaledwie stu studentom w skali kraju. Jeszcze mniej nagród przyznano by doktorantom. Tylko 21 osób w całym kraju na studiach trzeciego stopnia mogłoby liczyć na wsparcie finansowe rządu.
NIE dla indeksów
Są jednak także zmiany, które budzą powszechne poparcie studentów. Zaliczyć do nich trzeba większość pomysłów opisanych jako zmniejszenie obciążeń administracyjnych na uczelni - wprowadzenie możliwości rezygnacji z indeksu, zobowiązanie uczelni do przekazywania studentom pierwszego roku wiedzy na temat praw i obowiązków studenta, wprowadzanie systemu zarządzania elektronicznego procesem kształcenia oraz elektronicznych legitymacji studenckich jako kryterium oceny jakości zarządzania uczelnią. Bardzo dobrze przyjęto pomysł określenia katalogu usług edukacyjnych na uczelniach publicznych i niepublicznych dodatkowo płatnych przez studenta. Poza nimi uczelnia nie będzie mogła wprowadzić innych opłat. Zakaz pobierania opłat obejmować będzie: rejestrację na kolejny semestr/rok studiów, egzaminy, egzaminy poprawkowe, egzamin dyplomowy, złożenie i ocenę pracy dyplomowej, wpisowe i suplementy do dyplomów. - Zgłosiliśmy poprawkę dotyczącą utrzymania statusu studenta pomiędzy ukończeniem studiów pierwszego stopnia a rozpoczęciem studiów drugiego stopnia - zdradza przewodniczący zarządu Samorządu Studentów UW. - Obecnie obowiązujące przepisy powodują, że podczas tej krótkiej przerwy studenci nie mogą np. korzystać ze zniżek w transporcie zbiorowym. Z kolei Niezależne Zrzeszenie Studentów walczy m.in. o to, by nie zwiększać uprawnień rektorów kosztem senatów uczelni, i o to, by to uczelnie decydowały o programach nauczania, a nie ministerstwo za pomocą rozporządzeń.
Trudna dyskusja nad projektem
Skrótowość i ogólnikowy charakter prezentowanych pomysłów są jednym z najczęściej podnoszonych argumentów przeciw dokumentom ministerstwa. - Dyskusja nad reformą jest trudna, ponieważ projekt nie zawiera konkretnych rozwinięć zgłaszanych postulatów. Nie mam na myśli tutaj nawet projektów legislacyjnych, ale przynajmniej dokładne informacje o planach związanych z poszczególnymi blokami reformy - komentuje Tomasz Lewiński. Mówiąc krótko - projekt założeń jest zbyt ogólny, by zgadnąć, "co autor ma na myśli". Na swojej stronie internetowej ministerstwo zamieściło apel "In plus. Zgłoś pomysł do reformy" - na specjalny adres internetowy można wysyłać swoje rozwiązania i przemyślenia, które ministerstwo zobowiązuje się "wziąć pod uwagę". Pod adresem redakcja@studencka.pl czekamy Na wasze opinie dotyczące zmian. Wszystkie zamieścimy na naszej stronie.
Co jeszcze zawiera projekt? - ustanowienie programu ministra "Diamentowy grant" - przyznawanie w drodze konkursu po uzyskaniu licencjatu funduszy na prowadzenie badań na poziomie doktoratu - obowiązkową ewaluację pracy dydaktycznej nauczycieli akademickich przez studentów oraz włączenie jej jako jednego z kryteriów okresowej oceny pracowników dydaktycznych - utrzymanie zasady pisania prac magisterskich oraz dopuszczenie możliwości prowadzenia ich publicznych obron - przyznanie Parlamentowi Studentów RP i Krajowej Reprezentacji Doktorantów osobowości prawnej - uregulowanie możliwości wydawania jednego wspólnego dyplomu dwóch uczelni (polskiej i zagranicznej) na podstawie umów o współpracy - stymulowanie rozwoju oferty kształcenia prowadzonego w językach obcych poprzez ich dodatkowe finansowanie - wprowadzenie obowiązku monitorowania losów absolwentów przez uczelnie - zniesienie zakazu podejmowania pracy przez doktorantów studiów stacjonarnych otrzymujących stypendia doktoranckie na uczelniach publicznych - wprowadzenie przepisów umożliwiających ustanawianie nieopodatkowanych stypendiów przez organy rządowe i samorządowe, w tym stypendiów ze środków Unii Europejskiej - uproszczenie systemu przyznawania kredytów studentom na podstawie aktualnej legitymacji studenckiej
Stypendia naukowe... po co są? Chyba, żeby motywować do nauki tych, którzy są choć trochę bardziej zdolni niż przeciętni. Ma to miejsce na polskich uczelniach, gdzie i tak jest coraz niższy poziom, bo przyjmuje się coraz więcej osób.
Jak nie będzie takiej motywacji to poziom obniży się kategorycznie.
Prawda jest taka, że jak nagroda ma motywować to musi być postrzegalna jako osiągalna.
W przypadku jednego czy dwóch stypendiów na roku, będzie sytuacja taka, że dostaną ją super genialni (tacy co tak czy siak by się uczyli). Natomiast cała reszta studentów potencjalnie zdolnych po prostu da sobie spokój, bo takie jedno czy dwa stypendia (choćby nie wiadomo ile by wynosiły) uznają za nierealne i nauka zejdzie dla nich na dalszy plan. Będziemy mieli kilku prymusów (strasznie wąskie grono) dla których zdobycie stypendium będzie możliwe i całą resztę leserów (pierwotnych i wtórnych, nie wierzących w osiągalność nagrody)