Czy można mieć więcej czasu, pracować wydajniej i nie martwić się egzaminem? Oczywiście, że można. Zapoznaj się z naszym raportem dotyczącym szybkiego czytania
Przed tobą kolejny egzamin, praca magisterska, spotkanie z klientem, a ty musisz zapoznać się ze stosem podręczników, opracowań, notatek i raportów. „Nawet na pobieżne przejrzenie materiałów nie starcza mi czasu” – mówi Marek, uczeń liceum. W skutek nadmiaru zajęć zdarza się, że zaniedbujemy rozrywkę, rodzinę, znajomych i własne zdrowie. Może są to skrajne przypadki, ale charakteryzują one (niestety) pracę większości z nas.
Żyjemy w społeczeństwie przeładowanym informacją. Codziennie atakują nas setki komunikatów pochodzących z radia i telewizji, a do tego świadomie skupiamy nasz wzrok na prasie oraz stronach internetowych. Ilość dostarczanych nam informacji, jest odwrotnie proporcjonalna do naszych rzeczywistych potrzeb. Dlatego tak ważną umiejętnością staje się dzisiaj odbieranie i segregowanie otrzymywanych komunikatów. W zdobyciu takiej biegłości pomaga poznanie zasad szybkie czytania. Czym tak naprawdę jest szybkie czytanie, kto może poznać jego tajemnice oraz w jaki sposób można to zrobić?
SZYBKIE CZYTANIE – HISTORIA
Pierwsze badania nad zasadami szybkiego czytania rozpoczął w 1879 roku francuski badacz E. Javal. Powiązał on ze sobą umiejętność szybkiego czytania (i pisania) z ulepszeniem komunikacji między ludźmi. Zwiększenie szybkości czytania umożliwia nie tylko zaoszczędzenie czasu, ale również zapoznanie się z innymi tytułami oraz zwiększa zdolność absorpcyjną naszego mózgu. „Skoro czytasz szybciej, możesz przeczytać ten sam podręcznik – drugi raz. Wtedy na pewno zauważysz, że pamiętasz i rozumiesz więcej faktów” – mówi jedna z uczestniczek kursu szybkiego czytania.
Mimo tego, że wiele osób po raz pierwszy spotyka się z szybkim czytaniem, istnieje wiele dowodów świadczących o tym, że było już ono znane dużo wcześniej. Do grona czytających ze szczególną biegłością zaliczyć możemy takie osobistości jak: Jean Jacques Rousseau, Napoleon Bonaparte, Honore de Balzac, Theodore Roosevelt, Karol Marks, Włodzimierz Lenin, Lew Tołstoj oraz John F. Kennedy.
W XX wieku zagadnieniem szybkiego czytania zaczęli zajmować się nie tylko badacze i naukowcy, ale również „przeciętni” obywatele. Dzięki ich dociekliwości oraz potwierdzeniu zaobserwowanych faktów przez odkrycia naukowe, okazało się, że niemal każdy człowiek, jest w stanie przyspieszyć umiejętność czytania co najmniej dwukrotnie (wg badań Demoskopu przeciętny „Kowalski” czyta ok. 200 słów na minutę). Dzięki nowatorskim metodom możliwe stało się również dokładniejsze oraz szybsze zapamiętanie poznanych podczas czytania faktów.
NADZIEJE I OBAWY ZWIĄZANE Z SZYBKIM CZYTANIEM
Czego można się spodziewać po ukończeniu takiego kursu? Do wymiernych korzyści możemy zaliczyć: przyspieszenie szybkości czytania (co najmniej dwukrotnie), poprawę spostrzegawczości, nabywanie nawyków zdrowego czytania (postawa, oświetlenie itp.), ponadto uczymy się klasyfikować docierające do nas informacje oraz zapamiętywać tylko te najistotniejsze. Często podczas takich kursów możemy również poznać elementy szybkiego i efektywnego zapamiętywania oraz różne wskazówki pomocne podczas nauki czy pracy.
Co mówią osoby prowadzące takie kursy? „Prowadzę kursy szybkiego czytania od czterech lat i jestem licencjonowaną przedstawicielką Instytutu Akademii Szybkiego Czytania Impuls” – mówi Pani Małgorzata Zygma-Straszewicz prowadząca swoją działalność na Śląsku. „Uczestnikami kursów są osoby, które na co dzień czytają - głównie uczniowie, studenci, nauczyciele, lektorzy. Zajęcia należą do dość trudnych z powodu koniecznej samodyscypliny i wymaganej systematyczności. Trudności te są jednak niczym w porównaniu z efektami, stąd opinia absolwentów, że droga to trudna, ale warta zachodu, bo zyskają w życiu dużo czasu, a przeczytać mogą znacznie więcej”. Pani Małgorzata mówi o szybkim czytaniu z wielkim przekonaniem. Może sobie na to pozwolić, ponieważ prowadzone przez nią kursy ukończyło już setki osób.
Jednak nie wszyscy podzielają podobny entuzjazm. Czego mogą dotyczyć obawy? Najczęściej ludzi paraliżuje strach przed mogącymi się pojawić elementami medytacji, hipnozy, a także związków z sektami albo praktykami religijnymi. Wszystkie opisane przez nas kursy (i wskazane jednostki) opierają się na sprawdzonej wiedzy. Są to metody poparte naukowo, a także uznane i stosowane przez setki tysięcy osób na świecie. Co możemy poradzić osobom, które mimo wszystko mają obawy przed skorzystaniem z kursu? Prawie wszystkie firmy już na pierwszych zajęciach przedstawiają dokładny plan pracy, a także umożliwiają zapoznanie się z miejscem i warunkami, w których odbywają się zajęcia. Zachęcamy do zapytania wprost osoby prowadzące kurs o sposoby prowadzenia zajęć. Możecie być pewni, że na pewno nie poczują się urażone tym pytaniem i chętnie udzielą wszelkich odpowiedzi. W razie wątpliwości prosimy o bezpośredni kontakt z nami –
z przyjemnością pomożemy wybrać odpowiedni kurs.
Obawy niektórych nie są związane tylko i wyłącznie z samym przebiegiem zajęć. Dotyczą one również przedstawianych wyników (np. czytania z prędkością ponad 45 000 słów na minutę). Wiele osób podważa również celowość szybkiego czytania, które ma „ograbiać z przyjemności płynącej z czytania” lub też „pomijania najistotniejszych faktów”. Kwestią sporną pozostaje również „sprawdzenie znajomości tekstu”. Jest to lista np. 10 pytań powiązanych z tekstem. Uznaje się, że dana osoba po udzieleniu właściwych odpowiedzi na te pytania zapoznała się z prezentowanym tekstem i go zrozumiała. Nie było by w tym może nic złego, gdyby nie argument, że na większość z tych pytań można udzielić właściwej odpowiedzi nie czytając tekstu w ogóle!
O tym, czy skorzystamy z kursu, czy też nie – musimy zdecydować sami. Nikt nie może nam tego zabronić, ani tym bardziej do tego zmusić (jest to szczególnie cenna uwaga dla rodziców, pragnących by ich pociechy już w wieku 10 lat stały się rekordzistami w szybkim czytaniu). Podstawowe pytanie (które powinno być zadane każdemu uczestnikowi) brzmi – „czy naprawdę chcesz nauczyć się szybko czytać?”. Po uzyskaniu odpowiedzi negatywnej, specjaliści proponują odczekać pewien czas. Zmuszanie do uczęszczania na tego typu zajęcia wiąże się nie tylko ze stratą przeznaczonych na kurs środków, ale również spowodować „zamknięcie się” młodego człowieka na wszelkiego rodzaju dokształcanie.